wtorek, 31 marca 2015

Petal Fresh Organics Grape Seed & Olive Oil - szampon i odżywka do włosów Anti-Aging


Dziś kilka słów o zielonym duecie do włosów amerykańskiej firmy Petal Fresh Organic.
Jest to nowość na naszym rynku a kosmetyki tej firmy można od niedawna kupić w drogeriach Rossmann.
Na początek kilka informacji o Petal Fresh Organic :
Zgodnie z zasadą – nakładaj na ciało tylko to, co możesz zjeść  – firma Petal Fresh Organics w swoich kosmetykach zrezygnowała z: środków konserwujących, syntetycznych substancji zapachowych, sztucznych barwników, substancji pochodzących z ropy naftowej ani nawet ekstraktów z roślin manipulowanych genetycznie.
Dlatego kosmetyki Petal Fresh Organics w 100% składają się z najwyższej jakości roślinnych składników pochodzących z ekologicznych upraw.  Składniki takie jak miód czy mleko pozyskiwane  są wyłącznie od zwierząt żywych w bezpieczny dla nich sposób. Dlatego Petal Fresh Organics otrzymał Certyfikat Stellar Certification Services, przyznany przez USDA (United States Department of Agricalture), który daje gwarancję produktu etycznego.
Dodatkową zaletą kosmetyków Petal Fresh są bardzo przyjemne i naturalne zapachy.
W ofercie tej firmy znajdziecie szampony i odżywki do włosów oraz żele pod prysznic i balsamy do ciała.
Ceny:
 - szampony i odżywki do włosów ok. 19,99 zł/355 ml
 - żele do kąpieli i balsamy do ciała ok. 19,99 zł/355 ml


Szampon Anti-Aging Grape Seed&Olive Oilodżywka Anti-Aging Grape Seed&Olive Oil mają identyczne opakowania. Solidne i raczej duże z tworzywa w ciekawym odcieniu zieleni. Swoim wyglądem przypominają produkty ziołowe: czytelne, ale proste etykiety ozdobione prostymi rysunkami roślin. Ważnym ułatwieniem dla mnie są dozowniki, nie znoszę tych wszystkich klapek, które trzeba podważać paznokciem. 
Skład szamponu całkiem przyjemny, aczkolwiek według mnie nie jest to szampon na tyle delikatny, by stosować go codziennie. Podstawowy detergent użyty w szamponie -  Sodium Lauroyl Sarcosinate ma równie mocne działanie oczyszczające jak popularny SLS czy SLES (stosowany w połączeniu z SLS osłabia jego działanie, ale solo już nie)  i według mnie nie nadaje się do codziennego stosowania a jedynie 1-2 razy w tygodniu. A ja niestety włosy muszę myć codziennie.
Mimo wszystko zaryzykowałam i przez pierwszy tydzień używałam go codziennie. I nic mi się nie stało. Włosy były lekkie, dobrze oczyszczone, ale gładkie (po użyciu odżywki) i nie zauważyłam podrażnień skalpu. Pierwsze oznaki przesuszenia skóry głowy pojawiły się po ok. 10 dniach codziennego mycia. Dlatego odstawiłam na kilka dni szampon i używałam już tylko 2 razy w tygodniu.
I przy takiej częstotliwości stosowania podrażnienia skóry już się nie pojawiły.
Szampon ma formę przezroczystego, dość gęstego płynu o ziołowym zapachu. Pieni się nieźle, ale nie tak dobrze jak typowe szampony z SLS.


Odżywka Anti-Aging Grape Seed&Olive Oil ma lekką konsystencję i stanowi dobre uzupełnienie szamponu z tej serii. Ale nie tylko, można ją z powodzeniem stosować z delikatniejszymi szamponami.
Z odżywką polubiłam się bardziej, może dlatego, że bez problemów mogę jej używać codziennie. Dobrze wygładza włosy, czasami nawet za dobrze, przez co  włosy tracą nieco z objętości. Dlatego wydaje mi się, że najlepiej sprawdzi się na włosach suchych, kręconych i tych mocno puszących się.
Włosy przez wiele godzin gładkie, sypkie i błyszczące.  Bardzo ważne jest to, że mimo silnych właściwości wygładzających odżywka nie przyspiesza przetłuszczania się włosów.


 Zalety:
- czytelne etykiety
- nie łamiące paznokci dozowniki
- ładne opakowania
- skład (bardziej odżywki niż szamponu)
- cena
- świetnie wygładza włosy bez przetłuszczania ich
- przyjemny zapach utrzymujący się na włosach nawet bez spłukania
- wydajność

Wady:
- szampon nie nadaje się do codziennego stosowania
- odżywka dla mnie jest bez wad


 Dla kogo:
- dla osób, które nie muszą codziennie myć włosów
- dla osób, które nie miewają podrażnień skóry głowy
- dla włosów suchych lub kręconych (wysokoporowatych)
- a 1-2 razy w tygodniu dla każdego do mocniejszego oczyszczenia włosów i skalpu

Znacie tą markę? A może widziałyście już w Rossmanie inne kosmetyki tej firmy? Kusi mnie, by wypróbować zestaw dodający objętości - Rosemery&Mint.

poniedziałek, 30 marca 2015

Lady Luck Revlon Colorstay Gel Envy


O lakierach Revlon Colorstay Gel Envy pisałam kilka razy, żółty 210 CASINO LIGHTS i  szary 500 ACE OF SPADES pokazywałam TU
Do różowy Lady Luck (110) podeszłam trochę nieufnie, ponieważ jest z gatunku tych ciepłych, lekko koralowych odcieni za którymi nie przepadam. Zdecydowanie wolę fuksję i inne chłodniejsze odcienie.
Dlatego, żeby nieco go oziębić dorzuciłam intensywnie turkusowy Orly na serdecznym palcu.
To wesołe manicure tak bardzo mi się spodobało, że nie zmywałam go przez 5 dni. 


Pewnie nie byłoby to możliwe, gdyby nie NIESAMOWITA trwałość tego odcienia. 
Oprócz tego lakier ma połysk tak mocny, że nie widzę różnicy między samym lakierem (palec wskazujący) a paznokciami pokrytymi Seche Vite (pozostałe paznokcie)


Wzór pochodzi z płytki MoYou Cook Book 09.


I jak wam się podoba taki róż?

piątek, 27 marca 2015

Pustaki styczeń 2015


Przyznaję się bez bicia - zapomniałam o styczniowych zużyciach. Choroba daje mi się we znaki, ale na szczęście temperatura już mi spadła.
Mąż ma wiecznie pretensję, że moje kosmetyki zajmują dużą część szafek. Dlatego w ramach odgracania mieszkania  rozpoczęłam akcję zużywania odlewek perfum. Zostawię sobie tylko kilka ulubionych a resztę zużyję i wyrzucę.
Forever Red Bath&Body Works to świetny zapach na zimę: ciepły, słodko-korzenny. Kadzidłowo-słodki Shanaan M. Micallef jest na tyle ładny, że mogłabym mieć wersję pełnowymiarową, pod warunkiem, że ktoś mi go za sponsoruje. Sama nie kupię, bo znam ciekawsze i trwalsze zapachy w tej cenie. Ambre Fetiche Annick Goutal w buteleczce pachnie całkiem ciekawie, na mnie niezbyt. Sabbath mnie zabije, gdy się dowie, że głównie perfumowałam nimi swetry :P
Ciekawych opisu zapachu odsyłam TU.
Les Parfums De Rosine, Rose Kashmirie mogę określić jednym słowem - róża. Intensywna, słodka i bardzo trwała. I niestety u mnie wywołująca ból głowy. Żałuję, że ten romans tak się zakończył.


Zużywanie próbek idzie mi bardzo opornie. Maseczek w saszetkach też. Nie lubię tej formy i tyle. Warta uwagi jest maseczka z serii Czarna Róża Tołpa Botanic, nie tylko ze względu na ciekawy zapach.


Dwa produkty Bare Minerals, które kupuję regularnie: korektor STROKE OF LIGHT i tusz do rzęs FLAWLESS DEFINITION MASKARA.


Wkład zapachowy Bath&Body Works i top nad topami - Seche Vite.


Rosyjska Bania – Maska Wzmacniająca cebulki włosowe Chleb żytni i zsiadłe mleko (Recepty Babci Agafii) nie powaliła mnie na kolana. Za rzadka, za śmierdząca i zwiększająca przetłuszczanie się włosów. Nigdy więcej! Wcierka SKRZYP jest na tyle ciekawa, że jeszcze wstrzymam się z komentarzem. Skończę drugie opakowanie i może wtedy wyrobię sobie o niej opinię. Na razie mogę tylko powiedzieć, że jest niewydajna a opakowanie niewielkie.


Dwufazowy olejek do kąpieli imbir&kardamon Bielenda uprzyjemnił mi niejedną kąpiel. Wprawdzie wolę wersję zapachową Afryka, ale Azja też przypadła mi do gustu. Żel pod prysznic Balea z morskimi minerałami zużyłam do czyszczenia pędzli. Zapach łudząco przypomina mi odświeżacz do WC. Ten o morskim zapachu.


Dwa produkty, które pokazuję regularnie: Ziaja Pasta do głębokiego oczyszczania z serii liście manuka i Micelarny płyn do demakijażu oczy i twarzy HIALL COLLAGEN od AA Cosmetics.
Duet nie do pobicia, jeśli chodzi o dogłębne oczyszczenie skóry.


Termiczne SPA pobudzający peeling do ciała MIRACULUM nieźle usuwa martwy naskórek, ale nie zauważyłam obiecanego efektu sauny, czyli rozgrzewania. Może jeszcze kupię.
Organique Argan Shine Body Butter doczeka się osobnej notki. Na razie mogę tylko zdradzić, że to niezła alternatywa dla bogatych maseł tej firmy.


BingoSpa silnie złuszczający preparat do stóp z 50% kwasami AHA. Dla mnie rewelacja! 
Intensywnie pielęgnujący krem do rąk Go Cranberry używałam tak chętnie, że nawet nie zauważyłam, gdy dobiłam do dna. Bogate mazidło i z gatunku tych "wolno wchłaniających się", dlatego stosowałam go tylko na noc.


O orzechowo-morelowym peelingu SORAYA pisałam TU.


A o Estee Lauder Revitalizing Supreme Global Anti-Aging Eye Balm pisałam TU.


LUMENE CLOUDBERRY Volume Serum Maskara to odkrycie 2014 roku. Pisałam o nim TU.


Nawilżający olejek kąpielowy GREEN PHARMACY. Nawilżenie tylko z nazwy. Mocno tłusta konsystencja, która pod prysznic się nie nadaje. A wlany do wanny zostawia na niej tłuste zacieki. Całość ratuje tylko bardzo ładny zapach.


Żel pod prysznic ORIGINAL SOURCE Mango i Macadamia nie powinien znaleźć się w tym zestawieniu, ponieważ przechwycił do małż. Tak spodobał mu się lekki i orzeźwiająco-słodki zapach. Miniaturka peelingu SOAP&GLORY nie wywołała chęci posiadania wersji pełnowymiarowej. Przyjemny zapach, dobra konsystencja i niezłe zdzieranie, ale cena za wysoka jak na kosmetyk o takim składzie.


Trzy różne maseczki firmy Avon. Nie polubiłam żadnej z nich.


Kolejne kosmetyki, które zyskały miano TOP OF 2014. Odżywka do włosów POKRZEPOL i Emolient Odżywcze Serum SOS od Lirene. Poczytacie o nich TU.


Zestaw do pielęgnacji dłoni i paznokci: olejek do skórek The Body Shop (warto mieć zawsze w torebce, rozprawi się z suchymi skórkami), krem do rak Alverde (nie polecam, śmierdzi kamforą).I masło do rąk naturalne tylko z nazwy, omijajcie je szerokim łukiem


Woski, próbki i inne takie.


Kolejne próbki.

 

I ulubiony puder wykończeniowy Bare Minerals Touch Up SPF 15. Elegancka i solidna puderniczka, wielkie lusterko, matowe, ale nie płaskie wykończenie i dopasowujący się kolor (TRANSLUCENT) sprawiły, że stał się ulubionym pudrem do torebki.  I do tej pory ni znalazłam lepszego pudru do poprawek makijażu w ciągu dnia.
A jak tam wasze zużycia?

środa, 25 marca 2015

Essie Resort 2015 Suite Retreat i wyniki konkursu


Czy jest lepszy sposób na rozpoczęcie wakacji niż krótka wycieczka do spa? Rozluźnij się i zapomnij o całym świecie. Dlatego zaszalej i wynajmij apartament nad morzem, nasyć się słońcem, piaskiem, błękitem nieba i chwilą tylko dla ciebie.


 Wiosna nadeszła wraz z nową kolekcją Essie - Resort 2015 Suite Retreat. W tym sezonie na przekór obowiązującym trendom (jak zwykle pastele) Essie stawia na kolory inspirowane egzotycznymi kwiatami. Jest intensywny niczym niebieska orchidea Suite Retreat (900), gorąca jak roztopiona mleczna czekolada Cocoa Karma (897), opalizujący delikatnym rumieńcem delikatny róż Time For Me Time (898) i Stones 'n' Roses (899) który  kolorem przypomina różowy koralowiec)


Cocoa Karma (897) jest bardzo przyjemnym w noszeniu i malowaniu brązem. W dossier idealnie opisano ten odcień - roztopiona czekolada. Od siebie dodam, że chodzi o czekoladę mleczną, nie gorzką. Wykończenie lakieru to typowy krem.


Lekka, ale bardzo mocno napigmentowana formuła sprawia, że paznokcie można pomalować nawet w czasie przerwy śniadaniowej. Pędzelek sam sunie po płytce dozując odpowiednią ilość lakieru.


Mimo iż nie przepadam za brązami na paznokciach wytrzymałam z nim 3 dni. I przez ten czas lakier wyglądał idealnie. Bez odprysków, wytarć, wytartych końcówek czy utraty połysku. Na paznokciach mam 2 warstwy lakieru.


Jeśli dobrze przyjrzycie się zdjęciom zauważycie, że kolor lakieru w buteleczce znacznie różni się od odcienia na paznokciach.  Stones 'n' Roses (899) na paznokciach podoba mi się dużo bardziej niż w opakowaniu, jest intensywniejszy i bardziej złocisty.


Odcień ładnie komponuje się ze skórą. I jeszcze ładniej wygląda na stopach (sprawdzone!). Na pewno zabiorę go ze sobą na wakacje.


Formuła jeszcze przyjemniejsza niż czekoladowy kolega. Bardzo niewiele brakuje mu do jednowarstwowca. Na paznokcie u rąk nałożyłam 2 warstwy lakieru, ale na stopach wystarczy już jedna warstwa.


 Delikatny i nieco przygaszony Time For Me Time (898)  to propozycja dla tych, które wolą kolory mniej rzucające się w oczy. Do tego ładnie komponuje się z pozostałymi kolorami z kolekcji. Odcień określiłabym jako delikatny, pastelowy róż złamany szczyptą szarości i z bardzo delikatnym różowym skimmerem, który znika po wyschnięciu.


Dla mnie nieco zbyt delikatny, dlatego postanowiłam ożywić go różowymi wzorkami. Do pełnego pokrycia płytki wystarczą 2 warstwy lakieru.


Tu kolor wyszedł nieco przekłamany, podejrzewam, że w tym momencie słońce schowało się za chmurą.


I na koniec mój ulubieniec - Suite Retreat (900).
Odcień tak piękny, że zamarzyła mi się wersja pełnowymiarowa. A dawno nie zdarzyło się,  bym tak polubiła lakier w niebieskim kolorze.


Z ciekawości przekopałam internet aby sprawdzić jak wygląda niebieska orchidea. I to dokładnie ten kolor: intensywnie niebieski ale z odrobiną fioletu. Mój aparat tym razem nie zawiódł i pięknie oddał rzeczywisty kolor lakieru. Dwie warstwy lakieru i trwałość ponad 4 dni. Pewnie nie zdziwi was to, że mam go właśnie na paznokciach. Po raz drugi :P


Kolekcja Resort w wersji profesjonalnej kosztuje 45 zł/sztukę i można już kupić ją w autoryzowanych salonach. Chodzą słuchy, że pojawi się także w wersji detalicznej, ale kiedy? Nie wiadomo.


Na koniec małe porównanie kolorów do tych z poprzednich kolekcji.


W swoim zbiorze lakierów nie znalazłam nic nawet odrobinę podobnego do Stones 'n' Roses.



I na koniecy dobre wieści - wyniki konkursu.
Paletę Anastasia Beverly Hills wygrywa:
KENDZIANGIE!
Gratuluję i proszę o kontakt :)

poniedziałek, 23 marca 2015

KOSMETYCZNE SKARBY - pudry


Kontynuacja bardzo starego cyklu, który zapoczątkowała Hexxana, czyli serii o kosmetycznych skarbach. O mojej kolekcji  ulubionych róży, bronzerów i rozświetlaczy pisałam TU a o pędzlach TU.
Na początku przygotowań do tej notki nawet nie podejrzewałam, ile mam pudrów w najróżniejszej postaci. I dopiero gdy zaczęłam je oglądać, wybierać te "najulubieńsze" dotarło do mnie jak wiele się ich uzbierało. Moja chomicza natura czasami wygrywa z rozsądkiem i nadal zdarza mi się, że kupuję kolejne opakowanie , mimo tego, że mam jeszcze jedno w zapasie plus jedno pudełeczko otworzone na bieżąco używane. Walczę z tym jak mogę, ale różnie bywa...


Kultowe już Meteorites Guerlain. To co widzicie to mieszanka 01 Teint Rose z którąś z limitek z 2011 roku. Niestety nie pamiętam którą a zgadywać nie będę.


Nie należę do osób zakochanych w tzw. meteorkach. Nie widzę u siebie tak rozreklamowanego efektu "fotoszopa". Ale mimo wszystko sięgam po nie od czasu do czasu, lubię też w kiepskie dni uchylić wieczko i wdychać ten cudowny, fiołkowy zapach.


Kolejna zaleta to wydajność, jak tak dalej pójdzie będzie się nimi miziać moje dziecko. Jak dorośnie. Chociaż już teraz czuje niezdrowy pociąg do pięknego, metalowego pudełeczka. I przez to kilka kuleczek wdeptałam w dywan. Nie wiem czy bardziej żal mi dywanu czy Meteorites?


Starałam się pokazać kolory poszczególnych kuleczek, ale nie do końca mi się to udało. Prawdopodobnie lepszy efekt uzyskałabym na mokro. Tyle, ze trochę szkoda mi ich moczyć, bo wtedy szybciej się zepsują (wilgoć to idealne środowisko do rozwoju mikrobiologii)


Rozświetlający puder Pupa dostałam od mamy pod choinkę. Wydawałoby się, że to typowe karnawałowe świecidełko. Nic bardziej mylnego.


Duże ilości błyszczących drobinek nie wyglądają dobrze na skórze, ale wystarczy rozetrzeć puder miękkim pędzlem, by uzyskać efekt lekko rozświetlonej złotem skóry.


Często sięgam po niego latem, ponieważ złoty pyłek ładnie podkreśla opalenizną. Zimą używam tylko do rozświetlenia dekoltu czy ramion.


Puder, który poleciła mi znajoma jako alternatywę dla Meteorites Guerlain. Powiedziała, że to ostatnia deska ratunku dla kobiet śniących o "efekcie fotoszopa" a nie widza go po użyciu Meteorites. Poleciła mi wypróbowanie jednej z wersji wypiekanego pudru HOURGLASS AMBIENT LIGHTING POWDER.


Wybrałam dość jasny, wręcz biały puder o zimnym odcieniu - ETHEREAL LIGHT. Zostawia na skórze perłowo-srebrny woal i nadaje twarzy delikatną świetlistość i wygładzenie rysów. Czyli dokładnie to, co niektórzy widza po użyciu Meteorites Guerlain.


Ma bardzo solidną puderniczkę, sam w sobie jest zwarty i twardy, dlatego noszę go w torebce. I mam zawsze przy  sobie. To jeden z tych nielicznych kosmetyków z którym nie potrafię się rozstać.


Na pewno pojawi się o nim osobna notka ze zdjęciami na twarzy. Ale do tego potrzebuję dobrego światła.


Wodoodporny, fiksujący puder DERMACOLOR  firmy Kryolan to idealne wykończenie makijażu Panny Młodej. Nie do końca zgadzam się ze stwierdzeniem,  że uodparnia make-up na działanie wody. Ale na pewno w duecie ze sprayem fixującym rewelacyjnie przedłuży trwałość makijażu (bez efektu maski). Podoba mi się jego bardzo drobno zmielona i jedwabista konsystencja. Praca z nim to czysta przyjemność. Do tego jest na tyle lekki, że można go mieszać z używanym na codzień sypkim pudrem.


Puder High Definition bamboo fixer powder - puder bambusowy. Kolejny bardzo wydajny produkt, który zużywałam miesiącami. Nie wiem czy dobrze liczę, ale używałam go codziennie przez ponad 10 miesięcy. Pewnie kiedyś do niego wrócę, ale niekoniecznie do tego samego odcienia. Bo kolor, który miałam - 502 jest dla mnie za ciepły i za pomarańczowy.


Revlon ColorStay Pressed Powder kupiłam do kompletu z podkładem Revlon Colorstay. Typowy prasowany puder do torebki zaopatrzonym w solidną puderniczkę i spore lusterko. Niestety nie wytrzymał upadku ze znacznej wysokości, gdy robiłam mu sesje zdjęciową. Opakowanie nie ucierpiało, ale cały wkład połamał się na drobne kawałki.


No i niestety teraz wygląda tak.


Szczerze żałuje, bo bardzo lubiłam go za dość konkretny a mimo to ciągle naturalny matowy efekt. Na razie przesypię do pudełeczka, może jeszcze do czegoś się przyda.


Revlon Colorstay Aqua Mineral Finishing Powder to jedno z dziwadeł na jakie trafiłam w poszukiwaniu pudru idealnego. Daje bardzo specyficzne, wilgotno-chłodne odczucie przy nakładaniu go na twarz.


Najlepiej nakładać go ukrytym w wieczku pędzelkiem. Nałożony zbyt gruba warstwą zbija się w grudki i podkreśla pory, dlatego należy z nim uważać.


Zaaplikowany w niewielkiej ilości odświeży makijaż w ciągu dnia, ale to zbyt mało, by nazwać go pudrem wykończeniowym. Nałożony bezpośrednio na podkład znika zaraz po nałożeniu.


Bardzo mocno matujący mineralny puder FLAWLESS MATTE Lily Lolo nie każdemu przypadnie do gustu. Polubią go te z was, które jak ja kochają mocno matowe wykończenie a do tego mają cerę mieszana albo tłustą. Suchoskóre wielbicielki rozświetlającego efektu niech omijają go z daleka.


To nieliczny puder, który nie tylko utrzymuje przez kilka godzin w ryzach mój przetłuszczający się nos i czoło, ale też nadaje się do utrwalenia makijażu mineralnego. Bo nie każdy puder sypki dogaduje się z podkładem mineralnym. Puder zapakowany jest w bardzo wygodne pudełko z ruchomym sitkiem.


Do pełni szczęścia brakuje mi koloru. I nie do końca zgadzam się z opisem, że jest to odcień półprzezroczysty. Według mnie rozjaśnia nieco skórę, szczególnie gdy  się opalę. A najczęściej używam go latem, więc...


Gdy nie chcę rozjaśniać skóry sięgam po puder My Secret Loose Transparent Powder. Ma miły dla oka beżowo-brzoskwiniowy odcień i bez problemu można go kupić w Drogerii Natura za ok. 15


Niewielka cena a kosmetyk naprawdę wysokiej jakości i do tego zapakowany w solidne pudełeczko z sitkiem, dzięki któremu łatwiej dozować proszek.  Jedynym minusem jest dla mnie zapach, dla mnie za mocny i nie w moim guście.


Dwa pudry kupione przypadkowo na wyprzedaży tylko dlatego, że to marka Korres. Ten po lewo MULTIVITAMIN COMPACT POWDER a po prawo RICE & OLIVE OIL COMPACT POWDER (w Polsce chyba nieosiągalny).


Tak ładnych, ale jednocześnie prostych, funkcjonalnych, mocnych i nowoczesnych opakowań nie widziałam w żadnej innej firmie.


MULTIVITAMIN COMPACT POWDER ma sprytnie ukryta szufladkę z gąbką. Gąbka może i przydatna, ale nie w tym przypadku. Jedyny kolor, jaki był dostępny jest tak ciemny, że postanowiłam używać go jako pudru brązującego. Kolor RICE & OLIVE OIL COMPACT POWDER o dziwo jest całkiem w moim typie.


RICE & OLIVE OIL COMPACT POWDER dedykowany jest do cery suchej, ale mojej mieszanej nie szkodzi i świetnie sprawdza się zimą. W magiczny sposób doklepuje suche skórki i sprawia, że stają się niewidoczne. Formuła jest dość ciężka i kremowa, dlatego nakładam go dużym i puchatym pędzlem. W innym przypadku tworzy na twarzy nieestetyczne placki.


Kolory jakie są każdy widzi: ten na górze za żółty i za ciepły a ten na dole tak ciemny, że używam go jako bronzera.


Znacie któryś z moich KOSMETYCZNYCH SKARBÓW? A może używacie innych, równie dobrych a może nawet lepszych? Chętnie poznam wasze typy.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy

Archiwum bloga

Jeden ze 100 najlepszych blogów urodowych

Najchętniej czytane

Moja lista blogów

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Etykiety

4 LONG LASHESH 7 uniwersalnych prezentów A England AA Adidas Akademia Makijażu allepaznokcie Alterra Alverde Anastasia Beverly Hills ANNY Apis AQUIESSE ARBONNE Argan Oil ARKANA Aromaleight Aromatella Artdeco Artego ASIAN BOX Astor Atelier Cologne Aussie AVA Laboratorium Avene Avon AWGM B Loves Plates Balea BALSAM DO CIAŁA Bandi Bare Minerals Barry M Bath and Body Works Batiste BAZY Bdellium Tools Beauty Forum BEAUTYBLENDER Bell Ben Nye Benefit BEST OF... bezwodne marble BIELACTWO Bielenda BingoSpa Bio-Oil Bioderma Biolaven Biolonica BIOTHERM Biust Biżuteria BLACK FRIDAY BLOG BOX Blushe BŁYSZCZYKI Bomb Cosmetics Born Pretty Store. Bourjois BRONZER BRWI Bumble and bumble. Bundle Monster BURBERRY Butter London byly depil Catrice CBL Celia CelluBlue cellulit Chanel China Glaze Chopard Ciało Ciate Cienie claire's Clarena CLARINS Clinique CND CO WARTO KUPIĆ... Coastal Scent Collection 2000 Color Blast Color Club COLOUR ALIKE cosnature Cuccio CZAS TO PIENIĄDZ Dance Legend Darling Diva Deborah Lippmann Decubal Delia DENKO depilacja Derma Color DERMACOL DERMASTIC Dermika Dermo Future Diamond Dior DKNY dłonie Douglas Dr Irena Eris Dr. Wilsz Norel DRY MARBLE Dziecko Eccotools Eclair ECOSPA EDM Elancyl Elf Eos Erborian Eris ESOTIQ Essence Essie Estee Lauder Eveline Everyday Minerals Evree evrēe® Faberlic Farmona FAVE Fennel FILMY Flormar Flos-Lek FOR LIFE&MADAGA FORMULA X Foxy Paws Giorgio Armani Givenchy Glam Brush Gliss Kur Golden Rose Gosh Green Pharmacy Guerlain Harmonique Haul Hean Heart&Home Helena Rubinstein HERMES Himalaya HOLIKA HOLIKA HONEY THERAPY HOURGLASS human+kind Ikarov ILES DU VENT Illamasqua Illua ILNP Indigo Inebrya Inglot Ingrid INNE Insight Isadora It's Skin Iwostin JAK PRZETRWAĆ JESIEŃ Jane Iredale Jesień Jessica Jo Malone Joanna JOHN FRIEDA Joppa Minerals Joy Box Juliette has a gun K-BEAUTY Kallos KB SCHIMMER KEENWELL Kerastase KEVIN MURPHY KIKO Kinetics Kiss Me Silly KLAPP. Kleancolor Klorane Kobo Kodi Kokardi Kolastyna Konkursy korektor Korres KOSMETYCZNE NIEWYPAŁY KOSMETYCZNE SKARBY Kosmetyki do opalania KOSMETYKI KOREAŃSKIE Kosmetyki mineralne Kredki do oczu. KREDKI DO UST krem na noc KREM POD OCZY Kringle Candle L'Oocittane L'Oreal L'OREAL PROFESSIONNEL L'Orient La Roche-Posay LAKIERY Lancome Laura Conti Laura Mercier Lauress Le Petit Marseiliais Lemax Lilla Mai Lily Lolo Lioele Lirene LIU JO Llarowe Loton LOVELY Lucy Minerals Lumene Lumiere LUSH LUSH LACQUER Lyndyrella MAC Macadamia MAD Minerals Maestro MAGA Make Make Me Bio MAKE UP FOR EVER Make Up Revolution MAKIJAŻE MALU WILZ MARC ANTHONY MARC JACOBS Mariza Mary Kay MATRIX Max Factor Maybelline MdU MELLI CARE Meow Misa Misslyn MIYO Models Own Mollon Monomola Morgan Taylor MoYou Moyra MUA MUF MUFE Murier Laboratories My Secret Nacomi Nagoya Nails Inc NAILSINC Nars Naturalna pielegnacja Naturativ NCLA Nowości nspa NUDESTIX NUXE NYX OBAGI Oczy ODKRYCIA MIESIĄCA ODŻYWKA DO WŁOSÓW Oeparol OILAN Olay Olejek Opi Organic Organique Orginal Source Orientana Oriflame Origins Orly p2 Paese Palmers Paloma PANTONE COLOR OF THE YEAR Pat&Rub PAYOT Paznokcie Peelingi Perfecta Perfumy Petal fresh PETER THOMAS ROTH Pędzle Pharmaceris Physican Formula Pierre Rene Pilomax Planeta Organica PŁYN MICELARNY podkład PODOPHARM Pokrzepol Polish Me Silly Pollena-Ostrzeszów Polskie Świece POMADKA Poradnik-bezradnik dla mężczyzn POROZMAWIAJMY O URODZIE PORÓWNANIE KOLORÓW POST NIEKOSMETYCZNY Proderma PROMOCJE I ZNIŻKI Provoke Puder Puder' PUPA Purederm PURLES rabaty Real Techniques Receptury Babuszki Agafii Rene Furterer Revitalash Revlon Rimmel RITUALS ROSYJSKIE KOSMETYKI rozdania Róże Ruby Wing SCARSILC Schwarzkopf Seboravit seche vite Secrets of Beauty Semilac Sensique Sephora serum SESJE ZDJĘCIOWE ShibyBox Shiseido Sigma Silcare SILK NATURALS SIMONE TRICHOLOGY Skincode Sleek Smashbox Soap&Glory SOPHIN Soraya SPA PROFESSIONAL SPF Stara Mydlarnia SUNEW Sylveco Synchrovit SZAMPON Szminki świece TAGI The Balm The Body Shop The Face Shop The Secret Soap Store Tołpa Toni&Guy Tony Molly Too Faced Top 10 TOP 5 - PIĘĆ PRODUKTÓW KTÓRE WARTO KUPIĆ TOP TEN ROKU TRIND TRZY KOLORY TRZY PO TRZY Tso Morori Tusz do rzęs Twarz Ulubione palety do makijażu Under 20 Urban Decay Usta USTA W ROLI GŁÓWNEJ Versace VIANEK Vichy VICTORIA'S SECRET Vipera Vis Plantis WATERMARBLE Whats up Nails Wibo wit. C Włosy Wood Wick WSPÓŁPRACE WYNIKI KONKURSÓW WYPRZEDAŻ Yankee Candle Yonelle YOPE YSL Yves Rocher Yves Saint Laurent Zakupy ZAPOWIEDZI Zdobienia pazurkowe Zgaduj-zgadula Ziaja ZILA Zoeva Zoya ZRÓB TO SAM Żele pod prysznic