Uwielbiam świece i woski Yankee Candle, ale od czasu do czasu jak każde ciekawe babsko mam ochotę samej coś pokombinować. Szczególnie że po warsztatach w Ploteczkarni wiem jak się je robi.
Przede wszystkim należy zaopatrzyć się w wosk, można tylko sojowy, można mieszać sojowy z pszczelim, wtedy świece będą twardsze. Można też wykorzystać stare, połamane świece, albo stearynę. Oprócz tego potrzebne będą olejki zapachowe lub kompozycje zapachowe i barwniki, jeżeli zależy nam na kolorowych świecach. I oczywiście knoty oraz formy do świec.
Najlepiej w roli foremek spisują się silikonowe papilotki, czyli foremki do babeczek. Oraz szklane słoiczki - do większych świec. Tu użyłam szklanych słoiczków po świecach Yankee Candle, bo trochę ich mam, ale wylałam na próbę jedną świecę do zwykłego słoika po ketchupie i też się paliła.
Większość półproduktów do wyrobu świec kupiłam w sklepie Zielony Koszyk, mają niezły wybór zarówno kompozycji zapachowych jak i olejków eterycznych. Oraz wielki wybór knotów różnej długości i barwników.
A jak się nie ma barwników - wystarczą kredki świecowe. I śmiem twierdzić że kredki sprawdzają się lepiej i przy okazji pozbywamy się niechcianych ogryzków walających się po szafkach.
Od lewej: wosk pszczeli, ekologiczny wosk sojowy i stearyna. Najlepsze świeczki wychodziło mi z proporcji 1 część wosku pszczelego na 2 części wosku sojowego (wersja ECO) lub z samej stearyny.
Czyli na 5 małych świeczek (takich 5/6 wysokości dużej papilotki) potrzebujemy 150 gramów wosku pszczelego i 300 gramów wosku sojowego. Proporcje i ilości można też dobierać na oko, metodą prób i błędów.
Odważone.odmierzone ilości wosków rozpuszczamy w kąpieli wodnej i gdy całkowicie się rozpuszczą dodajemy małe porcje barwników lub kredek. Wystarczy kawałek wielkości małego paznokcia by uzyskać mocny kolor, nie ma więc co przesadzać z ilością. Gdy barwnik całkowicie się rozpuści wyjmujemy z kąpieli i odstawiamy do wystudzenia. Olejki eteryczne lub kompozycje zapachowe dodajemy dopiero gdy bez problemu będzie można włożyć palec w wosk a nadal będzie płynny.
Knoty przyklejamy do foremek i słoiczków taśma dwustronnie klejącą albo klejem magic (taśma lepsza) i wylewamy do niej wosk.
Knoty zabezpieczamy patyczkami do szaszłyków, żeby się nie wykrzywiały.
A przy słoiczkach lub innych wysokich naczyniach knoty można przypiąć do patyczka spinaczem do bielizny.
Tak zabezpieczone foremki odstawiamy w chłodne miejsce aby wosk zastygł. Jeżeli robimy wielokolorowe świece trzeba odczekać aż kolejne warstwy zastygną.
A to moje nieliczne już dzieła - kilka świec już poszło w świat. Te tutaj to mieszanka wosku sojowego i pszczelego (1:2) i mój eksperyment - każda warstwa ma inny zapach: pomarańczowa to słodka pomarańcza, żółty to wanilia, czerwona to jakieś owoce, granat to piernik z gorzką czekoladą i cynamonem a bladoniebieski to cynamon.
